by przyjemniej się czytało

wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 3

   -Przejdźmy do konkretów- zaczął Kisame z kpiącym uśmiechem.- Zetsu, ta kretyńska doniczka na nogach, został zlikwidowany, więc Akatsuki potrzebuje szpiega. Dołącz do nas- walnął prosto z mostu opierając się na Samehadzie. Dziewczyna uniosła brwi pod maską. ~Ciekawa propozycja, nie ukrywam~ pomyślała.
   -Na jak długo mnie potrzebujecie?- zapytała maskując zaciekawienie kolejną maską obojętności. Oczywiście, że wiedziała o śmierci tego uciążliwego "kwiatuszka". Co by z niej był za szpieg gdyby nie wiedziała kto, gdzie, kiedy, dlaczego i przez kogo?
   -Jeśli jesteś zainteresowana to więcej szczegółów udzieli Ci Lider. Rozumiem, że jesteś zaciekawiona również wynagrodzeniem i pracą jaką będziesz musiała włożyć, prawda Tsubaki-chan?-Spoufala się. To, że jest znany jako ogoniasta bestia bez ogona nie znaczy, że może sobie pozwalać. Uśmiechnął się przyjaźnie. Gdyby prychnęła byłoby to nieokazaniem szacunku, którego on jej nie ukazuje. Widocznie nie uznaje w niej autorytetu, uznaje się za kogoś równego. Ciekawe.
   -Hai...-chrząknęła- Kisame-kun.- Nie mogła się powstrzymać od drobnej złośliwości. W końcu Sakura, jak i Tsubaki mają swoją dumę. Jednak nie mógł dostrzec na jej twarzy tego złośliwego uśmieszku, który się teraz na niej czaił. Deidara najwyraźniej zaczął się nudzić, gdyż zaczął wiercić się jak dzieciak z ADHD. Rozglądał się po całym barze swymi jasnymi oczami. Wreszcie usiedli, ciągle stali jak jacyś debile co całą trójkę wręcz denerwowało. Blondyn wstał po chwili niezręcznej ciszy mówiąc, że coś zamówi. Wrócił radośnie podskakując. Kunoichi uśmiechnęła się pod maską. Brakowało mu tylko koszyczka z kwiatkami. Zaczęła go sobie wyobrażać zbierającego na łączce różnorakie zielsko.
   -Tsubaki-chan, mam nadzieję, że lubisz mitarashi dango? Un.- uśmiechnął się blondyn.
   -Deidara-san, nie musiałeś mi nic zamawiać. Mam swoje pieniądze i gdybym potrzebowała je na coś wydać, zrobiłabym to.
   -Jesteś taka zimna- jęknął przeciągając samogłoski. Nadgorliwiec się znalazł. Zachowuje się jakby się długo znali, a tak nie jest. Ona nawet nie przyjęła jeszcze oferty... Czy to lizusostwo jest po to by dołączyła do nich? Muszą naprawdę potrzebować szpiega. Nie dziwi im się, nie ma lepszego szpiega od niej.
   -Dużo masz informacji o Akatsuki?- ciekawski głos właściciela Samehady wyrwał ją z niemych narzekań.
   -Wystarczająco by wiedzieć jak z Wami walczyć. Nie wścibiam nosa w życie prywatne.-Skłamała. Wiedziała rzeczy, których po szczególni członkowie organizacji nie wiedzieli o swoich towarzyszach. W końcu taka wiedza zawsze może się przydać lecz posiadanie jej jest równie niebezpieczne, co bawienie się z ogoniastymi bestiami kauczukową piłeczką.
   -A dlaczego pytasz?- zwróciła się do niego podejrzliwie.
   -Po prostu interesuje mnie Twoja sława i praca, którą się zajmujesz. To niebezpieczne dla takiej małej dziewczynki. Skoro sobie radzisz, to musisz być nieźle wyrzeźbiona.- Pfff... Faceci myślą tylko o jednym, przeklęty Hoshikage, co on sobie myśli?! Jak ona wstanie, to on nie wstanie przez miesiąc. Gorąco uderzało w jej twarz z nerwów. Ciężko się oddychało w masce, w takich sytuacjach, gdy dziewczyna nie była zdolna do opanowania się. Panowanie nad gniewem nie było jej mocną stroną, za to ten przeklęty Sasuke musiał być w tym mistrzem. Jeszcze bardziej się zdenerwowała. Zanim ktokolwiek mógł zauważyć, już stała nad rosłym mężczyzną. Nie zwróciłby uwagi na nią gdyby nie to, że stała jedną nogą na jego talerzu, na stole z desek. Spojrzał obojętnie w górę i spotkał gniewny wzrok zielonych oczu. Nie było to przyjemne uczucie. Deidara podniósł się z miejsca sięgając po katanę dziewczyny. Już miał jej dotknąć gdy go lekko trzepnęła w rękę swoją drobną dłonią. Jej skóra była czerwona. Maska wciąż tkwiła 20 centymetrów od twarzy starszego shinobi. Wstał spokojnie na co młodszy członek Akatsuki odsunął się. Nie lubi Kisame na tyle żeby być jego potakiwaczem podczas głupich kłótni. Gdy "Ogoniasta Bestia bez ogona" wstała, Sakurze zapulsowała żyłka na czole. Mimo, że stała na stole to jej oczy były teraz na poziomie jego oczu. Obszedł stół na około. Najwyraźniej chciał się bić. Dziewczyna zeskoczyła ze stołu i stanęła przed nim w pozycji obronnej. 
   -Co u licha...-zdziwiła się kunoichi. Ten, który nie brał jej na poważnie, teraz przykucnął przed nią podpierając się kolanem drugiej nogi w geście uniżenia. Nie mogła spojrzeć mu w twarz, gdyż ta była zwrócona ku jej stopom. 
   -Gomenasai, Tsubaki-dono.-Jego oczy skierowały się ku jej masce. Mógł zobaczyć zdziwienie w szparach na oczy. 
   -I tak powinno jak na razie być.-Powiedziała chłodno "ta wyższa".-Usiądźmy z powrotem do stołu Hoshigaki-san.-Tym razem dało się usłyszeć cieplejszą barwę głosu. Jak powiedziała, tak też zrobili.
   -Ittadakimasu!-Życzyli sobie smacznego i zabrali się za zamówienia Deidary. Deidara oczywiście wykrzyknął z entuzjazmem. Głos Kisame był już taki jak zwykle- niepoważny. Sakura za to była ponura. Cieszyła się jednak z zielonej herbaty i dango. W myślach podziękowała blondynowi za posiłek. 
   Gdy zjedli, opuścili lokal zostawiając pieniądze przy barku z alkoholem. Mężczyźni się zamaskowali, kobieta nie musiała, bo już była. Biegli w kierunku wyglądającym kunoichi na Ukrytą Wioskę Deszczu. Mimo, iż była to zamknięta wioska dla ludzi z zewnątrz to jej zawsze miło się przyjmowało oraz wykonywało zlecenia w tamtym obszarze. Ta szarość napełniała jej umysł spokojem, a deszcz sprawiał, że myśli były klarowne. Jednak kryjówka organizacji nie mieściła się nawet w pobliżu tej wioski. Sakura bardzo dobrze o tym wiedziała, w końcu to szpieg. Osada była tylko zmyłką. Gdy dotarli do bramy gęstego deszczu charakteryzującego te rejony, musieli odbić w prawo. Biegli na skraju ściany stworzonej przez deszcz. Oni po stronie suchej, ona- wilgotnej. Deidara chciał to jakoś skomentować, lecz się powstrzymał widząc jak ta odrzuca pelerynę do tyłu odsłaniając ramiona. Zresztą nie tylko ramiona, a całe ciało oprócz oczywiście głowy. Mógł zauważyć jak jej muskularne jak na kobietę ramiona poruszają się do przodu i do tyłu. Jak jej łydki napinają się i rozluźniają. Jak jej uda falują przy zderzeniu nóg z podłożem. Jak jej drobne piersi unoszą się delikatnie i opadają. Deszcz obmywał ją, ukazując jej imponujące ciało w innej perspektywie. Wyglądała nieziemsko (dop. aut. dupa nie z tej galaktyki, musiałam). Wciąż biegli, jednak z większym zapałem niż na początku. Zbliżali się na miejsce. Sakura nie musiała wiedzieć gdzie leży kryjówka, mogła to poczuć. Wraz ze zmniejszaniem dystansu na jej skórze występowało coraz więcej wypukłych punkcików. Od nadmiaru wyczuwalnej chakry w powietrzu, na ciele Tsubaki pojawiała się gęsia skórka. Wstydziłaby się do tego przyznać lecz imponowało jej to w pewnym stopniu. Sama posiadała wiele chakry, która również do przeciętnych nie należała. Teraz już szli. Powłoka z wody nie towarzyszyła już kobiecie od kilku kilometrów. 
   -Tsubaki-san, dotarliśmy już na miejsce- powiedział z uśmiechem na twarzy średni wiekiem w tej grupie. 
   -Rozumiem.- Odparła krótko kręcąc swym ciałem jak mokry zwierzak. Nie chciała by skapywała z niej woda w ich kryjówce, to byłoby lekceważące zachowanie. Najwyższego z trójki rozbawił ten widok. 
   - No to wchodzimy- rzekł Kisame w celu ośmielenia nowej towarzyszki, jak i starego towarzysza. ~Teraz się dopiero będzie działo...~ pomyślała z wrednym uśmieszkiem zamaskowana kobieta.


~~~~~~~


No to jest kolejny rozdzialik, mam nadzieje, że nie wyszedł bardzo nudny, pisało mi się go nawet przyjemnie mimo bólu głowy jaki mi towarzyszy ostatnio coraz częściej :/ Hmmm... jest wydaje mi się, że wystarczającej długości ale przez to może być monotonny, nie chcę pisać jakichś głupot tylko coś co by brzmiało autentycznie :P jak komuś nie pasuje to przykro mi, to jest mój charakter przelany na monitor :D mój humor również odbija się w tym rozdziale i zostawia na nim odciski swych brudnych łapek... Ale co tam będę truć Wam, nieznajomym o moich problemach i stękać co mnie boli :P mam Wam sprawić przyjemność z czytania :D Następny rozdział za chwilę zaczynam, mam nadzieję, że pójdzie mi płynniej, będzie na pewno weselszy, obiecuję :P No więc zapraszam do kontaktów na Skype oraz GaduGadu, jeżeli chcesz być informowany/a (raczej "a" :P) o nowych rozdziałach lub jak chcesz mi coś zaproponować, czy najzwyczajniej w świecie pogadać :P 
Ave >:D

piątek, 10 stycznia 2014

UWAGA! KOLEJNY KONTAKT!

Dzień dobry, dobry wieczór czy popołudnio-wieczór. Na prośbę Saki Blackrose tutaj daję również i moje gadu-gadu ;-; 45802297 oto on :D postaram się wchodzić na nie często iiii jakby co to zapraszajcie :) a jak macie ochotę pogadać to podałam już wcześniej mojego skype'a ale podam tez tutaj :) ladyrammstein98 
Proszę bardzo, rozdział 3 zaczęty :D 
Ave >:D

wtorek, 7 stycznia 2014

Uwaga! Kontakt do mnie :P

Uwaga! Uwaga! 
   Jeśli chcecie być informowani o postępie prac, publikacjach oraz pomagać mi w pisaniu, poddawać jakieś własne pomysły lub po prostu pogadać to oświadczam, że nie mam gg ale mam skype'a :P Oto on: ladyrammstein98. Jeśli chcecie to sobie mnie dodajcie ale dajcie znać, ze jesteście ode mnie od bloga :P

Dziękuję, to tyle, Ave >:D

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 2

Zastanawiało ją dlaczego nazwano ją Tsubaki. Co to ma wspólnego z białą maską? Co to ma wspólnego z czarnym płaszczem? Co to ma wspólnego z jej pracą? Nie mogła tego zrozumieć. Jej rozmyślania na ten temat przerwał dźwięk przesuwanego krzesła. Kilka stolików dalej jakiś mocno wczorajszy facet próbował wstać od stołu. Różowowłosa patrzyła na to przez szparki maski nie odwracając jednak głowy w jego stronę. Dyskrecja. Wyglądał na około 18 lat. Na stole, przy którym siedział leżało kilku jego rówieśników. Pod stołem z resztą też kilku urządziło sobie drzemkę. Miał jednak też i kilku przytomnych kumpli. Ci mu kibicowali i wołali by się nie poddawał. Wydelegowany dalej szedł w jej kierunku zataczając się delikatnie i podpierając rękami stołów po drodze. Śmierdział tchórzem. Bawiło ją to jak idzie z twarzą w deskach podłogi. Wreszcie cały spocony usiadł przed nią. Spojrzał na nią wystraszony jak jeszcze nigdy. Tym razem rzuciła mu spojrzenie odwracając zamaskowaną twarz w jego stronę. To na pewno nie był jej klient.
-Słucham Cię kolego, chciałeś czegoś konkretnego ode mnie?- Zapytała uspokajającym głosem. By zaprzeczyć jego poczuciu bezpieczeństwa wyjęła katanę i zaczęła ją przecierać peleryną. Poczuła satysfakcję widząc jak jego ciało przebiega mały dreszcz.
-Wybacz mi, moja katana jest okropnie zakurzona.- Mógł zauważyć przez maskę jak jej oczy się uśmiechają. Miała taki ciepły głos...
-Moi koledzy chcą żeby pani z nami usia...-przerwał czując czyjąś dłoń na ramieniu. Uścisk wzmocnił się i trzasnęły cicho kości. Krzyknął gdy się obejrzał. Za nim stali dwaj osobnicy w płaszczach Akatsuki. Uciekł z krzykiem małej dziewczynki ignorując ból kostny. Nie przejmował się kumplami, bo ich już nie było w barze. Wstała chowając wcześniej niepostrzeżenie katanę do pochwy. Mężczyźni w płaszczach w chmurach ukłonili się lekko okazując szacunek. Sakura dygnęła delikatnie w odpowiedzi. Zajęli miejsca przy stole. Mężczyźni zdjęli nakrycia głowy z dzwoneczkami. Ukazali jej się Kisame i Deidara  Ciekawe połączenie, gdyż Kisame był partnerem starszego Uchihy, a Deidara partnerem niejakiego Sasoriego. Nie wnikała dlaczego tak jest lecz nikt nie potrafi pozostać obojętnym na tak niespotykane zjawiska. 
-Kisame- przedstawił się wyższy z nich.
-Deidara, miło poznać.- Wyciągnął rękę blondyn. Młoda kobieta uścisnęła ją. Przed spotkaniem zdjęła rękawiczki, które były rozpoznawane u różowowłosej Haruno, a nie mogły być u Tsubaki. Dłoń Deidary była ciepła i sucha od gliny. Do czasu, gdyż zebrało mu się na żarty i wysunął język z dłoni. Polizał jej dłoń lecz nie wywołał obrzydzenia, była tak obojętna, że aż zabolało. Puścił jej dłoń z uścisku.
-Przejdźmy do konkretów- zaczął Kisame z kpiącym uśmiechem.


~~~



A co mi tam, walnęłam sobie rozdzialik, trochę krótki, ale co tam? :P W końcu nikt mi nie zabroni :D Po prostu zaszalałam. Wow. Następny rozdział nie wiem kiedy się ukarze, to zależy od aktywności czytelników :P Wstawiłam to dla mojej pierwszej czytelniczki, Saki Blackrose :3 dziękuję Ci za miłe słowa i natchnienie, którego dostaję gdy czytam Twoje opowiadanie :3

 >:D Ave.