by przyjemniej się czytało

poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 4

Witam! Dzisiaj razem z tym rozdziałem, chciałabym żebyście uruchomiły/uruchomili swoją wyobraźnię! :D A jest tak bo osobiście nie lubię mieć narzuconego w książkach czy innych tekstach opisu miejsca, w większości przypadków tego po prostu nie mogę znieść. Dlatego tutaj będą skromniejsze opisy :) Jestem tylko małą dziewczynką, która oprócz przekazania Wam mojego pomysłu, chciałaby również rozwijać Was w ten sposób :D Po prostu chcę być użyteczna :c hehe :D Miłego czytania :3


~*~*~*~*~*~*~*~


   ~~Teraz się dopiero będzie działo...~~ pomyślała z wrednym uśmieszkiem zamaskowana kobieta. Wejściem był brak wejścia, ot taka sobie skalna ściana. Sakura wyczuła barierę mającą maskować chakry. Pech chciał, że jej wcale nie przeszkadzała w policzeniu osób w kryjówce. Zanim Kisame zdążył się choćby zabrać do otwierania bariery, Ona już przez nią przeszła otwierając tylko samej sobie. Mężczyźni widocznie nie docenili jej wystarczająco, bo uznali, że grzecznie zaczeka, aż oni się rozprawią z wejściem. Z zawstydzonym rumieńcem dołączyli do dziewczyny. Na przód "pochodu" wysunął się najwyższy z trójki shinobi. Idąc przez korytarz w surowym stanie słyszeli stukot butów uderzających o podłogę. Droga ciągnęła się niemiłosiernie i można było zauważyć, że podłoga opada delikatnie w dół. Sakura z niesmakiem odkryła, że nadepnęła na truchło szczura prawdopodobnie nafaszerowanego trutkami. ~~To się wyczyści...~~ zapewniała się w myślach. Po przejściu korytarza natrafili na stalową bramę. Kisame otworzył ją szeregiem siedmiu pieczęci i weszli przez nią. Po przebyciu kolejnych kilku metrów usłyszeli zgrzyt bramy i głośny trzask. ~~Sama się zamyka, burżuje.~~ W kilku miejscach podłoża siedziały opierając się o ścianę stare laleczki Sasoriego. Najwyraźniej miały straszyć lub zastępować trupy. Urocze. Doszli do topornie zrobionych, drewnianych drzwi, które były obite żelazem w rogach, przez połowę przechodziła kolejna porcja blachy. Była też w miejscu zamka. "Przewodnik" wyjął z kieszeni płaszcza poczerniały ze starości klucz. Wprowadził do niego chakrę i włożył w zamek. Po chwili można było usłyszeć charakterystyczny szczęk. Sakura dopiero teraz spojrzała na drzwi, które ustąpiły przed nimi. Uderzyła ją w odkrytą skórę fala suchego powietrza. Zakryła się bardziej płaszczem, bo nie ma sensu pokazywać ciałka tym chłoptasiom. Blondyn przyuważył jej trochę zbyt zamaszysty gest. ~~Jakby się nami brzydziła... Albo wstydziła.~~ pomyślał ze zdziwieniem Deidara. Głupie rzeczy mu przychodzą do głowy. Wnętrze bazy Akatsuki było dość czyste jak na taką dziurę. Zamaskowana kobieta spodziewała się takiego samego "wystroju" co w wejściu. Zawiodła się trochę. Ściany były pomalowane bordową farbą. Podłoga wyłożona płytkami z jakiegoś ciemnego kamienia. ~~Kafelki to dobre rozwiązanie, łatwiej zmyć krew i inne płyny~~ pomyślała dziewczyna. Jednak ktoś tu myślał o względnym zachowaniu czystości i praktycznym zastosowaniu kafelków. Teraz niebieskooki chłopak prowadził, Tsubaki szła za nim, a na końcu "pan z obandażowanym lizakiem".
   Doszli do kolejnych drewnianych drzwi, lecz te nie miały już charakteru obronnego jak poprzednie, przez które przechodzili. Chłopak zapukał, a po usłyszeniu przyzwolenia na wejście otworzył drzwi przed kunoichi. Zdziwiona jego grzecznym zachowaniem weszła, a tuż za nią jej eskorta. ~~Cóż, Akatsuki czy nie- kultura obowiązuje.~~ Uśmiechnęła się pod maską. To w końcu tylko ludzie. Albo aż ludzie. Stanęła po środku pokoju zwrócona białą maską w stronę biurka. Umięśniony mężczyzna stanął po jej prawej, a drobniejszy po jej lewej. Jak się spodziewała, Pain wstał w celu okazania szacunku nowo przybyłym osobom.
 -Witaj w Akatsuki, Tsubaki-dono.- Odezwał się przywódca organizacji.
 -Dzień dobry, Pain-san, Konan-san.- Tak jak przewidywała, jedyna kobieta wśród tej bandy terrorystów tez tu była.
 -Dzień dobry.- Odpowiedziała zaczepiona kobieta. Zaraz po tym wyszła z pokoju, a za nią kolejna dwójka zostawiając Sakurę samą z posiadaczem Rinnegana.
 -Proszę usiąść- wskazał na skórzany fotel przed biurkiem. Posłusznie zajęła miejsce, on zaraz potem również to uczynił. ~~Teraz będą interesy, oho... Ciekawe co zaproponuje.~~ Gospodarz wysunął szufladę z cichym szmerem z biurka i wyłożył na blat biurka trzy zwoje, pióro i kałamarz. Dwa zwoje były zielone na krawędziach, a jeden niebieski. Domyśliła się, że ten niebieski należy wypełnić swoimi danymi, a reszta to informacje niezbędne do misji, którą musi wykonać. Rozwinęła przed sobą niebieski i zaczęła wypełniać co którąś rubryczkę. Wyglądało to mniej więcej tak:


  1. Imię: Tsubaki
  2. Nazwisko: -
  3. Wiek: -
  4. Data urodzenia: -
  5. Miejsce urodzenia: -
  6. Wykształcenie: Medic Ninja
  7. Stopnień: Chunin
  8. Grupa krwi:
  9. Imię i nazwisko matki: -
  10. Imię i nazwisko ojca: -
  11. Stan cywilny: -
  12. Status majątkowy: -
  13. Plany na przyszłość: Posrało Cię, Pain
   Było też miejsce na zdjęcie, którego oczywiście Sakura nie wkleiła. Po co im zdjęcie maski? Twarzy nie pokaże, bo to się gryzie z jej interesami. Im dalej czytała, tym bardziej musiała powstrzymywać śmiech. Zwinęła swoje personalia i przesunęła je po biurku w stronę mężczyzny. Ten wziął go w ręce i stopniowo rozwijał czytając. Po zerknięciu na 13. pytanie nieźle się zdziwił. Ale spodobało mu się jej podejście, ma każdego w dupie i nic nie musi. ~~Luźna babka~~ uśmiechnął się w myślach.
 -Masz gdzie spać?-Zapytał Lider. 
 -Jesteśmy na Ty? Nie musisz się martwić, nie będę zajmować waszych pokoi.-Skierowała maskę w jego stronę. 
 -Nie jesteśmy ale nie ma sensu bawić się w grzeczności. Zapoznaj się z zawartością tych dwóch zwojów. Są Twoje. Jak na razie zostań tutaj. Jak wyjdziesz z mojego gabinetu, to po lewej masz pokoje, a po prawej salon, jadalnię i kuchnię. Trzymaj, tym kluczem otworzysz swój pokój. Możesz już iść. 
 -Dziękuję za pozwolenie, wielmożny- szepnęła z kpiną do siebie dziewczyna. Maska wytłumiła szept do ledwie słyszalnego szmeru podobnego do szmeru jej butów po podłodze. Otworzyła drzwi i bez słowa wyszła trzaskając. Wpierw skierowała się w lewo. Spojrzała na kluczyk trzymany w drobnej i bladej dłoni. Pokoje ponumerowane były malejąco z tego co zauważyła. Mijała dziewiąty, ósmy, siódmy i wreszcie szósty. Kawałek metalu gładko wszedł w dziurkę i przekręcił się z kliknięciem otwierając drzwi. Ściany miały ciemny odcień bordu. Podłoga poukładana z pociemniałych ze starości bądź w wyniku ciemności drewnianych klepek. Po prawej stronie drzwi w ścianie tkwił świecznik a na nim nowa świeczka i pudełko zapałek. Zapaliła szybko wszystkie świeczniki wystające z czterech ścian i odłożyła zapałki na mały stoliczek przy łóżku. Wcześniej światło dawało tylko małe okienko tuż pod sufitem na przeciwległej ścianie od wejścia. Pod nim stało wcześniej wspomniane łóżko i stoliczek. W ścianie na przeciw łóżka były drzwi, najpewniej do łazienki. Wejście do tej krainy czystości było obstawione szafą z wieszakami po lewej i komodą po prawej. ~~Ciekawe czy łazienka też jest dobrze zaopatrzona~~ pomyślała dziewczyna. Ostrożnie zdjęła kaptur ukazując różowe włosy w nieporadnym koku. Sznureczki pod nim trzymające płaszcz na miejscu nie były wyzwaniem. Wstążki od maski oczywiście zaplątały się we włosy. wyjęła z saszetki na udzie senbon i zaczęła nim majstrować z tyłu gdy usłyszała pukanie do drzwi. Szybko naciągnęła kaptur na głowę i pojawiła się przy drzwiach z senbon na wysokości gardła gościa. Szybko włożyła je na swoje miejsce widząc Konan. 
 -Cóż za ciepłe powitanie. Lider mnie przysłał żebym sprawdziła czy nie brakuje Ci niektórych mebli. Czasami są niszczone przez tą bandę kocich członków.- Westchnęła niebieskowłosa kobieta. Sakura przepuściła gościa do pokoju obserwując go zza szpar na oczy w masce. Poszła za nią do łazienki i ujrzawszy ją pierwszy raz odetchnęła z ulgą. Duża wanna z prysznicem to to czego chciała. Konan zniknęła tak szybko, jak się pojawiła zostawiając kunoichi sam na sam z jej nowym partnerem- Panem Wanną. 

~*~*~*~*~*~*~*~


Troszkę długo mi też zeszło. Przepraszam :c Głowy nie mam, urwali mi ją w szkole i dalej nie znalazłam. Myślę, że ten rozdział jest wystarczająco długi by Was zadowolić, ciągle słyszałam tylko "kiedy rozdział durniu?!", "Ma być długo, bo jak nie to pożałujesz", "NIE JEDZ TEGO!!!" i tego typu rzeczy. :/ Mam nadzieję, że przypadł Wam do gustu, ciężko mi się go pisało na początku ale teraz się rozkręciłam trochę. Dodałam śmieszniejszych akcentów, mam nadzieję, że nie gorszących Was za bardzo... Mam nieszablonowe poczucie humoru, to trzeba przyznać. No cóż, do następnego rozdziału!

Ave >:D