Witam! Na wstępie chciałam przeprosić, że tak długo trwało napisanie tego i tak krótkiego rozdziału. Myślę, że jeszcze piszę dość nudne rzeczy, ale to się zmieni! Obiecuję! Nie jestem jakaś dobra w pisaniu, ale lubię czasem powymyślać jakieś wydarzenia związane z anime, które lubię. Dziękuję również za cierpliwość osób cierpliwych. Zapewne są osoby, które już tu nie zajrzą, bo za długo czekały, ale mówi się trudno. Miłego czytania, następny rozdział już będzie szybciej, bo po testach. Czas dalej olewać naukę! >:D
~~~~~
Dziewczyna ponownie zrzuciła z siebie płaszcz z kapturem i zajęła się wstążką od maski. Po pozbyciu się jej z twarzy spojrzała z żalem na garść wyrwanych, różowych włosów wplątanych w supełki. Odrzuciła również kaburę na broń na łóżko tak, jak to zrobiła z poprzednimi częściami garderoby. Pozostało jej jedynie wyjęcie czegoś na zmianę. W małym, drucianym koszyku wiszącym nad wanną leżała butelka z płynem pod prysznic. Niewiele myśląc usiadła na krawędzi wanny i wzięła do ręki "pogromcę brudu" w płynie. Swoją drogą niezła nazwa. Ciekawe czy jest tak skuteczny jak mówi duży, niebieski napis. Zapach jagodowo-wiśniowy. Odłożyła plastikową buteleczkę na miejsce i przekręciła kurki z symbolami ciepłej i zimnej wody. Podczas gdy Sakura zdejmowała ubrania robocze, woda płynęła z kraniku wydając charakterystyczny szum.
Po szalonej kąpieli wyszła z wanny i owinęła się w sztywny od prania ręcznik. Miło, że zaopatrzyli łazienkę w też i taki sprzęt. Jako, że Tsubaki podróżuje, to nie posiada w swoim ekwipunku miejsca na takie gadżety jak ręcznik. Na jej nieszczęście usłyszała pukanie do drzwi. Głośne i zdecydowane. Przede wszystkim trzeba chronić swoją tożsamość. Niewiele myśląc założyła byle jak maskę na twarz i kaptur od płaszcza na włosy.
-P-proszę- odezwała się niepewnie, lecz na tyle głośno, by osoba zza drzwi ją usłyszała.
Wejście ukazało postać Konan. ZNOWU. ~~Co za natrętna baba... Albo natrętny Lider.~~
-O, widzę, że jesteśmy czyściutcy.- Uśmiech. Bawił ją fakt, że nie jest jedyną kobietą w gronie tych dzikich samców. Nową członkinię również to pocieszało.
-Tak. Przyszłaś z jakiegoś konkretnego powodu?- Chłodna postawa różowowłosej była jedynie na pokaz. Obie to widziały.
-Właściwie, to za pół godziny spotykamy się w salonie, żeby się z Tobą wszyscy poznali. Hidan bardzo chce poznać Twoje umiejętności. Chętnie popatrzę, jak ten pacan leży pod czyimś obcasem, bo pozwala sobie na zbyt wiele. Więc miałam przekazać wiadomość o spotkaniu i też chciałam dotrzymać Ci towarzystwa. Nawet nie wiesz jak się tutaj nudzę...- Jej twarz przybrała wyraz rozgoryczenia. Sakura zaczęła jej współczuć, siedzenie z samymi facetami może odbijać się na psychice.
-Dzięki. Usiądź sobie tutaj, a ja na chwilkę jeszcze muszę... No ten... -Skoczyła do łazienki, niczym jelonek za krzak. Wróciła już w pełnym stroju. Konan siedziała na łóżku z kolanami pod brodą. Zamaskowana Sakura usiadła obok niej.
-W ogóle to wszyscy są cholernie ciekawi jak wygląda Twoja twarz, wiesz?- Zaczęła Konan.
-Domyślam się, też bym pewnie była ciekawa.- Po chwili ciszy niebieskowłosa odważyła się zadać nurtujące wszystkich pytanie.
-Pokażesz mi? Nikomu nie powiem, proszę- zajęczała przeciągając samogłoski. Szybko zmieniła pozycję na klęczącą jak do modlitwy.
-Nie.- Powiedziała zamaskowana obojętnym tonem.
-To może chociaż mi opiszesz?- Widać bardzo jej na tym zależało.
-Ehh, czemu nie?- westchnęła właścicielka maski.- Jestem blada, mam zielone oczy, mały nos, lekko pucułowate policzki i dość spore wargi. Pominęłam coś szczególnie cię ciekawiącego?
-Nie, dziękuję, że mi powiedziałaś. Nikomu nie powiem. Obiecuję.- Użytkowniczka technik origami (huhu) przyłożyła lewą dłoń nad masywną piersią, drugą wznosząc ku górze. Szybko opuściła ręce wystraszona nagłym hukiem na korytarzu. Sakura zerwała się do drzwi i otworzyła je zamaszystym ruchem. Okazało się, że drzwi mają uszy. Tymi uszami był nie kto inny tylko Tobi. Obie kunoichi spodziewały się, że zaraz nerwowo wstanie, przyłoży dłoń do potylicy i zacznie mówić, jaki to z niego grzeczny chłopak. Tak jednak nie zrobił. Zamiast tego wyprostował się z godnością , przeprosił, i elegancko ukłoniwszy się poszedł w stronę salonu. Jedyne przedstawicielki płci pięknej w organizacji również postanowiły już ruszyć w tamtym kierunku. Gdy już stały przy futrynie, różowowłosa wstrzymała oddech i weszła za przewodniczką. Powitały je gromkie brawa i gwizdy. Konan prychnęła tylko na nich i pociągnęła zdziwioną Tsubaki za rękę.
-Nie przejmuj się, oni tak zawsze reagują na mądrzejszych.- Powiedziała patrząc z wyższością na resztę Akatsuki. Teraz dopiero "nowa" się rozejrzała po pokoju. Ściany pomalowane były na beżowo. Kolor dobrze współgrał z ciekawą, nieregularnie zaakcentowaną fakturą. Na środku pokoju leżał ciemnoczerwony, gładki dywan. Podłoga z ciemnych, drewnianych klepek. Dywan chował się pod stolikiem do kawy. Środek blatu był wyłożony ceramicznymi płytkami i okolony na krawędziach polakierowanymi, jasnymi deskami. Kilka kubków z niedopitą herbatą bądź kawą brudziło powierzchnię stolika ściekającymi strugami napojów. ~~Prosiaczki~~ pomyślała Sakura.
-Mogłabyś się przestać rozglądać i zająć miejsce?- Spytała ją Konan szepcząc na ucho. Ta w odpowiedzi kiwnęła lekko głową i usiadła na kanapie obok. Powierciła się chwilę, by odnaleźć najwygodniejszą pozycję i znieruchomiała. Cóż, do najwygodniejszych te poduszki nie należały. Poczuła dźgnięcie łokciem w lewy bok. Spojrzawszy w tamtą stronę napotkała spojrzenie wyznawcy Jashina. Na jego twarz widać było ledwo powstrzymywany śmiech. Nie tylko na jego twarzy, ale również na twarzach Deidary i Kisame. Ku niemałemu zdziwieniu Sakury, mogła zobaczyć również zaróżowioną na policzkach od głupiego chichotu twarz Sasoriego. ~~MYŚLAŁAM, ŻE TA LALECZKA NIE ŻYJE!~~ pomyślała. Widocznie się myliła, ale nie mogła okazywać zdziwienia. Jakoś go musieli odratować. Tak, trzeba będzie się dyskretnie dowiedzieć. A poza tym jakim cudem lalka się rumieni? A może to nie lalka? Ciszę przerwało jedno z sześciu ścieżek bólu szeleszcząc materiałem płaszczu podczas wstawania. Rozejrzał się po wszystkich twarzach po kolei, zaczynając na Konan i Tsubaki, kończąc na Kakuzu i Itachim.
-Zwołałem to zebranie, by wam przekazać kilka informacji. Kunoichi powszechnie znana jako Tsubaki wstąpiła dzisiaj w nasze szeregi na czas bliżej nieokreślony. Ma ona zbierać dla nas informacje, dlatego większość misji będzie wykonywać w grupie dwuosobowej, której drugi członek będzie zmieniany zależnie od wymagań Tsubaki. Zdarzać się będzie też tak, że dołączy do zupełnie innej misji wykonywanej przez stałą grupę.- Teraz zwrócił się w stronę wcześniej wspomnianej kunoichi.- Chciałbym poprosić abyś w czasie wykonywania misji nosiła płaszcz Akatsuki i słomiany kapelusz jak wszyscy. Jeśli chodzi o pierścień, to dostaniesz ten po Zetsu. Ale musisz go wyskrobać z tego, co po nim zostało. Możesz się tym zająć z Sasorim.- Zwrócił twarz w stronę legendarnego lalkarza. Czerwonowłosy natomiast w stronę Tsubaki. Jego brązowe oczy jak zawsze wyrażały znudzenie. Jednak wszystkie pary oczu znów powędrowały w stronę, z której dochodził głos lidera.
-Mogłabyś, Tsubaki-san wstać i powiedzieć wszystkim coś o sobie?- Spojrzał na nią wymownie. Zakapturzona kobieta westchnęła cicho i wstała przy akompaniamencie sprężyn kanapy. Odchrząknęła głośno i odszukiwała maską twarze członków Akatsuki po kolei. Postanowiła zagrać przed wszystkimi nerwową i cichutką dziewczynkę. Poprawiła szybkim ruchem węzeł peleryny wciąż uważnie obserwując otoczenie, przyłożyła opuszki palców prawej dłoni do zasłoniętego przez drewno policzka. Druga dłoń powędrowała do falującego materiału zaciskając się na nim. Kolana nieporadnie złączyła i rozpoczęła kreowanie charakteru postaci.
-Etto... Jestem Tsubaki, lubię dostać porządny wycisk na treningu...- powiedziała drżącym głosikiem.- I sumiennie wykonywać powierzone mi zadania. Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze pracowało.- Końcówkę wypowiedziała na jednym wydechu. Szczerze wątpiła, by ta banda zabójców się na to nabrała, ale zawsze można urozmaicić nawet najnudniejszą pracę w taki sposób. O dziwo udało jej się przekonać Akatsuki co do jej niewinności. W pomieszczeniu słychać było jedynie dźwięk tłukących z rozmachem o podłogę szczęk. ~~Liczy się pierwsze wrażenie~~ pomyślała triumfalnie się uśmiechając. Szybko opadła z powrotem na sprężyny i rozkoszowała się minami jej nowych towarzyszy. Dziewczyna nie zdziwiłaby się widząc, jak sztuczne gałki oczne wypadają z orbit Sasoriemu, ale osoby, które już miały z nią styczność musiały szukać własnych wśród wcześniej wymienionych żuchw.
-Cz-czy możemy już iść?- Zapytał Kisame.
-Tak, proszę. Tylko Tsubaki niech jeszcze zostanie.- Odpowiedział wciąż pod wpływem szoku Pain. Wszyscy wyszli oprócz niego, "aktoreczki" i niebieskowłosej. Dała przedstawienie niczym Tobi w swojej masce wyglądającej jak zmiksowana pomarańcza.
-Chciałem się dowiedzieć, czy zapoznałaś się już ze zwojami.- Usłyszała spokojny głos.
-Jeszcze nie miałam czasu na to.- Odparła nie patrząc na niego.- Myślę, że pójdę to teraz zrobić. Do zobaczenia, Pain-san, Konan-chan.- Ukłon, w tył zwrot, wymarsz z salonu. ~~Prawdopodobnie chcieliby zostać sami, porozmawiać czy coś. Nie będę nikomu tu wchodzić w drogę.~~ pomyślała z poważną miną i pokiwała sama sobie na znak uznania dla mądrego pomysłu. Wiedziała, że od kiedy wyszła z miejsca spotkania któryś z członków tej jakże rozrywkowej trupy cyrkowej ją obserwuje, a nawet śledzi. W połowie drogi do swojego pokoju Sakura skręciła w jakiś nieznany jej dotąd korytarz. ~~Trzy-czte-ry!~~ Odwróciła się i ujrzała przed sobą postać w płaszczu z czerwonymi chmurkami i w kapeluszu przypominającym duży talerz z dzwoneczkiem na jakimś dzyndzlu.
~~~
Do przeczytania!~ Ave.